***

Płynie,

przepływa 

przez ciemny las –

cicho, bezwiednie 

w stronę domu – 

do świątyni kobiecości

świętości, miłości

a tam – 

mur z betonu

mosiężna brama

a klucza nie ma, nie ma.

Pieni się,

kotłuje, burzy 

na próżno

bo przejścia nie ma, nie ma.

Napiera,

wali białymi pięściami

-Świątynio, otwórz się!

Krzyczy zasznurowanymi ustami,

ale ona się nie otwiera. 

Wody coraz więcej i więcej

a czas upływa.

Po wiekach

przybiera na sile

napiera na bramę i –

drąży,drąży,drąży

przejście pod – 

dziurkę 

przez którą 

delikatnie się przelewa 

na druga stronę 

a tam – 

ocean księżycowy – 

bezkresny,

cykliczny,

nieskończony,

magiczny.


Wszechmocny –

tak jak i ona

Rzeka.

Autorka: Monika Holmes